Test&Ride – Malita Indian Deck

Przed Wami następny artykuł z cyklu Test&Ride, po raz kolejny miałem przyjemność śmigać na desce od Mality. Chwilę minęło od ich pierwszej linii deskorolkowej, więc postanowiłem sprawdzić jak się ma jakość ich produktu, który już na samym początku był bardzo spoko. Do testów wybrałem sobie blacik z Indiańską grafiką wykonaną przez Krakowskiego artystę jakim jest Pwee. Blacik w klasycznym rozmiarze 8.0″ przybył do mojego mieszkania bardzo szybko. Jeszcze tylko kilka fotek poglądowych i przechodzimy do głównej części testów.Malita-Indian-Deck-Test&Ride

Malita-Indian-Deck-Test&Ride
Umiarkowany profil, to lubię.

Deseczka była śmigana zarówno na streecie jak i w skateparkach, doliczyć do tego należy ciężkie warunki temperaturowo-pogodowe, ponieważ test odbywał się pod koniec zimy. Co do dostępności, to chłopaki wywieźli chyba wszystkie swoje deski do woodcampowego skateshopu, bo na stronie deskorolka.com w chwili obecnej desek od Mality nie znajdziemy, jestem pewny że to tylko przejściowy etap. W każdym bądź razie za 159zł dostajemy dobrą, Polską deseczkę z darmowym gripem, także w tej kwestii nie ma lipy. Przy czym deska ma bardzo fajną grafikę, no i dajemy zarobić Polskiemu artyście, to jest to. Jakość wykonania nie pozostawia złudzeń, na bank wiecie jak to jest trzymać tzw. „dobrą deskę”. Malita w niczym nie ustępuje zagranicznym producentom. Mimo wszystko ani trochę nie oszczędzałem tej deski, czas na zdjęcia „po testach”.

Malita-Indian-Test&Ride
Ciężkie warunki pogodowe, wielogodzinne sesje i moja agresja dały tej desce ostro popalić.

Powyżej jest ogólny wgląd w stan deski po testach, chciałbym zaznaczyć, że nadal nadaje się ona do jazdy w pełnym tego słowa znaczeniu. Hehe, nawet grafika starła się w ciekawy sposób…

Pierwszą rzeczą, która rzuca się jednak w oczy to dość duży „czips” w okolicy nose’a. Jest on wynikiem usilnych prób nauczenia się modnego ostatnio wallie, niestety – poległem. Pomimo tego uszkodzenia, wszelakie noseslidy jechały jak należy.

Malita-Indian-Test&Ride
Uszkodzenie wygląda na poważne, ale niespecjalnie odbiło się na komforcie jazdy.

Poniżej zamieszczam krótki filmik, który udało mi się nagrać w Krakowskim Parku Jordana w pierwszy dzień testów, niestety rozpadał się deszcz i nagrywki zostały przerwane.

Malita-Indian-Test&Ride
Pogląd na deskę – ujęcie #2

Czas zatrzymać się przy temacie krawędzi, otóż nie zauważyłem na nich żadnych większych pęknięć czy uszczerbień. Generalnie normalne ślady użytkowania, sprawdźcie sami:

Malita-Indian-Test&Ride
Krawędzie – #1.
Malita-Indian-Test&Ride
Krawędzie – #2.
Malita-Indian-Test&Ride
Krawędzie – #3.

A co z górną częścią blatu? Jest tylko lepiej, po wielu napadach agresji i rzucaniu deską jak i gdzie popadnie nie zostało ani śladu, duży plus!

Malita-Indian-Test&Ride
Prawie jak nowa?!
Malita-Indian-Test&Ride
Podsumowując – deski Malita wciąż trzymają poziom.

Dawno nie wrzucałem żadnych testów, więc jeśli pominąłem jakąś kwestię to pytajcie śmiało, odpowiem na wszystkie pytania.

Podsumowując, Malita trzyma poziom przy stałej i wciąż strawnej cenie. Jedyne poważniejsze uszkodzenie powstało z mojej winy, ale nie miało ono większego wpływu na jazdę. Produkt jest Polski, więc wiemy do kogo lecą nasze pieniążki, czego chcieć więcej?


Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *